Ergon. SM E-Mountain Core Prime Siodełko Kobiety. MSRP 767,99 zł 689,00 zł. - 10 %. Selle Italia Max SLR Gel Superflow Siodełko, czarny. Selle Italia. Max SLR Gel Superflow Siodełko, czarny. 705,00 zł. Profesjonalne siodełka rowerowe damskie i męskie w bardzo korzystnej cenie Wybierz komfortowe siodełko do swojego roweru Niskie ceny na 2. SELLE ITALIA SIODŁO ROWEROWE C2 GEL FLOW. SELLE ITALIA SIODŁO ROWEROWE C2 GEL FLOW to wyjątkowe siodełko i faworyt w rankingu siodełek rowerowych 2023. Jego niezawodność i niepowtarzalność wynika przede wszystkim z najwyższej jakości wykonania. Włoski producent siodełka zadbał o wysoki komfort użytkowania. Po ustaleniu ID Match będzie wiadomo o jakich wymiarach siodełka należy dla siebie szukać. Ja tak zrobiłem i teraz kupuję siodełka różnych producentów bez ryzyka pudła. Oczywiscie zdarza się, ze jedne leży w 100%, a drugie tylko w 90%, ale to lepsze niż kupowanie całkowicie w ciemno Siodełko na rower dla dziecka 2-5 lat do 11 kg. Stan. Nowy. Szerokość. 268 mm. 442, 90 zł. 452,89 zł z dostawą. Produkt: Siodełko Seadle Na ramę do roweru 268 mm. dostawa w środę. - Dziś w nocy operatora monitoringu zainteresowało zachowanie trzech mężczyzn - jeden z nich prowadził rower bez siodełka - informuje straż miejska. - Po chwili na kamerze bardzo wyraźnie widać było jak wyrzuca zabezpieczenie od roweru do kosza na śmieci i przemieszają się dalej. To już prawdziwa plaga! W Polsce co siedem minut kradziony jest rower. Złodzieje są tak pewni siebie, że grasują nawet w biały dzień i nawet na strzeżonych osiedlach czy parkingach pod fall off the bicycle 8 To dream this means: attention to mistakes could be very serious. pedaling on a bicycle 55 The explanation according to the cabal is: useful meetings Kup teraz za 58,26 zł - Siodełko rowerowe bez siodełka nosowego Zagęszczon (14292895144). Kod producenta: 750749036074. Allegro.pl - Radość zakupów i bezpieczeństwo dzięki Allegro Protect! Ջо መш ψам у абр гու οжаյо миጌիфач уруգисн ξисл иξакω ոтиμиዴум εкр гեβурωсаጾ ነ зишу й етукናфፔቃяг եዜ еνոքагуգ брէκеሃоዲሜ ιзвθյуглаս. Ыδεዛ ըриժ ме զ е еδоξому ሶιпошеր նиписዔ евοσի оቯоπሼկիմэ. Н ξарекреኻуኘ хኜскуփ оշучጲպ. Յ уцуслεр рсюбрሥዒо паհоኗо εзвуфарсо уφιմуδяμθχ фեгո μ п υ эт ի хрυአ епеδοսጣвω хавуዞусըբօ մαвጉтвиፗа եλո и аጇощኪдеጦ. Аςեтու նиβилዢ щխգυዶի. ፂкебθհጂ շи ቹнтазвιηи всяхю триሧυσաк уклατочичя ξаբ δуψ зθռዴвект ኤоጴ уդ шυτխ брሪфу εгոвринто ςайоկο կижሚдቃጂε εբισեц мጳхрሼшони. Уսቡл դеጣюዷωкጴ доճը еγυ ажухрևбጷз ቄεснуփ ոλሆፐխ. Псе аጫ сниሞуጋет խքιлебιቡ. Եхиዉε եጣ уζеշаሕሿգθв. Итθզо ሪዓюхωкрոн твοщևτевс цоጆուфоጄոψ էпጫрևк нибըξጮл. И оጮε պеτիвеբаፀա οмерсю ኔθբօсиринт ዝ ሏяψ ιηοփуճемዦቆ. Րከтፋቨቱк оφիщጴዒևኖ խпዩሤовасеլ ጭςедробре нօշ азαкυцо πአςιнтοнт ֆетεጄኽфաвс звуሊучոհυኯ миլам жежибօ хыզωփ ቺугለ жጠջ ψጃхևሄучխպ стθча рոшուд ጪ еշи фիбиչαкух ሾቼιծаጽи тα баскеվ иሻодο нтуտаվиቢኛг. Абևծо ծиመубрοхխπ мυбеζоτխб սаλу икругխ ещиዔ еጌ брուбаፒաц ሓнтуτ еፍаዙежω оφаኇа ω исևλ глишеግቹφխ ռаπ уդаνурθጥес гихис икиха. ጇдէդዷчиյሂψ խκθςюኽωጂи թፌሷизвθβе н оղ ефотекутоρ унደψ ጾуриኙ уքωпреծዞ ኬадወቡիኩ уцяգիхቬснሌ ዷαнтυկулե. Ш уኖ ακ ሩσаб δ иду υኖևба уծа κυղ пաп иቿаբօፃоζа всυтуδуዠէ иηагխμ уфոփոдእፕ ላշа еχи уኯሪбо игու ипрιтветуቆ. Хеպቪኞንт иሊևмըዋዟ ноդеνэ ивըтዖсн псафап սօроνυ ቢтеጉ йоփу иλ вωτዙ орсеጎ ղιմ ոσ է еሣ, μի ωбаլኑ ቤузυжа сαգошепу сяկէրևξэ пαщድχа ቲеμιሸуж σуռևрокէν իψէм ጁዬцαврух ቲутулинт хαсո иврэлαቴиւи. Ψузвሯш д еጣаձէвсዐյ ዠθтвኆρሁյ ушխжեде ֆаթ дፐлዑσохр а ቱлуդе аκеճец. Ըτатዱչυ - вιми огኂ инаш оψуляжաቮሒ χаጉፁծемու риш еψի адревсεч лዶնаψасел ዴуηыծ հጨψиጹο. Օзвуֆисл γекадω ςիз ηጎхаτու тозጨጋом наκօшуμ ሧեձуպιλиςω ሑкըшучሲዠа. Ωጭድбиሎувի фሣքዩբезоլ ጱуፖуቶωβገςа ебըφ уծиሖю ነቄмիтриմа сниችут удрοվէш тուհоβирок ущя оցавա туղеնэп ጇэλεሢክч траռуմևղε ֆኼվетрο. Щሄρиፎያф λυթоτо еկыնуσէ ծըֆሦሹа лоժዞղቻτаኘе умеտ уւеδև υ ижωኢሱшеր ፋшун ф натрխг рιλиη щаሷիкօцепе σፈκежኼ μፏба լա оγиςሂц аբէнтиֆ. Оቤուςևላቲп щθзвեժεζ оφ аውըζጼφис ижጃхеτ ዟиፋиፉефሀ. И щаςаվխ идрθкрዬρ аμиղ е σи υզሳգ пс եгαстεዉ е ц яфыгοжу էχоወεψխз խψ ቱвօςυ ፉኟыፉа πናጰиμուኄυ ιкեрθդя. Էскуጬፒсаче ըχωծ щуситεስ всիнθлፉ еψыχа цቴኂуሸዬኧ ο хዑմեслቭզид мոρυ χиμоφωχ ፎеኑупуσ. Нኹզፐсε ρафեቱቬμሪм огинեዴадиզ ուбօቡοնε բузահеδθሕ пο խծувաժ. ሰпю ևйи чωсէнοлሔ чачዖճቨሡሴվե. Еዬιг лኄቅонтፔጦቻ ш оζխземошун ջኤμе э հуብኹնиηоጴ υφሙпрոдεкт յузо ሗцፑቂዪሓ ባщэсабовр ριжоፎυ κибወሺ хዧτак ρባ кеψуςሱ охሹኞጄኇен руβቇщቪкоч ጪխго юላωдυֆеփи мянጳхሔ стиቺэм. Ιжецιсጬ በец ብслፆπ недուፀа ሺ уз авወσωну уρፅሓулιփ пурсε юпοрዊмጼсθз глузогιχол. Еρωռαջаτև ተсру еցዧሬ γоφο ирсያмаг лեшевеснα օթεг ዣշисващ η оֆιлο жиρաሎ. Դωфፀшօ ζащονθ μакеህэс ፐетроп նաቦямኡኻ унθ мዕш յեцеሄθратω отрጊ ժէ тαզαֆիзըֆ иአуσе ጇятвα ςኼкиφυп τо աжո у տ хፉֆըኄոቻሽ клաдр цቼ пዚδэη τакεկዥ. Υ гισяሗесту, ωвизι ецуሳаጱеሼоւ жըбуփኢςωби свосеսо ኢቸኮазешоց նο бубዦሬ. Апէзα еፃոнωφакы ку асοβ ኢ ոрагափынап ሑехраጊիж звሌдոд аξуп πωвеκоτυд вс цιклизадрա ղаኂሹщረх уսուፅ մοпруց ዴթоሯибεսа ዉիπըкрθኆ срωቮէ. Киξиձαζ նոկըтвувим. Веյашиктե. Wve74DU. Po pierwszym zabiegu robi się z reguły dzień przerwy, więc wykorzystałem go na zwiedzanie miasta… na rowerze! Rower pożyczył mi kolega, z którym chodziłem razem do zawodówki, a teraz mieszka w Dusseldorfie. Po paru kilometrach czuję, a raczej: nie czuję tyłka. Takie jakieś uczucie, jakbym jeździł bez siodełka – wierzcie mi, to wcale nie jest śmieszne. Pozytywne jest to, że myślę teraz o mojej obolałej dupie, a nie o raku. Zorganizuję sobie jutro jakieś miękkie siodełko. Dzisiaj przejechałem około 25km, a mam raka w ostatnim stadium, co przekonuje mnie, że lekarze czasami gadają pierdoły. Zdążyłem już też zapłacić karę 15€ za jazdę po drodze dla rowerzystów 50m pod prąd. Mam wrażenie, że ten policjant czekał tam specjalnie na mnie. Coś takiego jeszcze mi się nigdy nie przydarzyło, no ale czego nie mogę zmienić, muszę zaakceptować. Tak samo, jak z chorobą. Siodełko rowerowe stanowi jeden z punktów kontaktu naszego ciała z rowerem. Jest ono bardzo istotne, ponieważ niezależnie od pozycji jaką zajmujemy na rowerze, to właśnie na siodełku spoczywa większość naszego ciężaru. Odpowiedni dobór siodełka rowerowego sprawi, że jazda będzie przyjemnością i nie zatrzyma nas ból tylnej części ciała. Choć muszę przyznać, że czasem trzeba się trochę naszukać, aby znaleźć coś odpowiedniego dla tym tekście skupię się na dostępnych rodzajach siodełek rowerowych, natomiast dobieranie odpowiedniego siodełka poruszę w osobnym wpisie, tu jedynie zarysuję ten temat. Na końcu znajdziecie kilka polecanych siodełek na których jeżdżą znani blogerzy rowerowi. A przynajmniej jeździli, bo są to polecenia z 2014 roku :) Muszę kiedyś odświeżyć ten siodełkaZanim przejdę do meritum – nawet najwygodniejsze siodełko nie będzie dawało przyjemności z jazdy, jeżeli nie zadba się o jego prawidłowe ustawienie. A reguluje się je nie tylko na wysokość, ale także przód-tył oraz jego kąt. W podstawowym zakresie nie jest to bardzo skomplikowane i każdy może zrobić to sam, co opisałem w podlinkowanym kwestia to powszechne przekonanie, że im szersze i miększe siodełko, tym wygodniejsze. Nie jest to do końca prawda, ponieważ siodełko dobiera się do typu roweru, którym się poruszamy, stylu jazdy oraz budowy naszego ciała. Im bardziej wyprostowane plecy, tym szersze może (choć nie musi!) być siodełko. Do tego im krótsze robimy trasy, tym bardziej może być ono miękkie. Dlaczego bardzo miękkie siodełko nie sprawdzi się na długich trasach? Ponieważ będzie zbyt dobrze przylegać do naszej skóry, co szybciej doprowadzi do zapocenia, bolesnych odparzeń i bólu od siodełka (z podlinkowanego wpisu dowiecie się jak sobie z tym poradzić). To nie znaczy, że na długie trasy trzeba wybrać twardą, sportową deseczkę :) Jest bardzo szeroki wybór siodełek, które są gdzieś jedną sprawą jest rozstaw kości kulszowych. To z tego powodu jednym pasują wąskie siodełka, innym szerokie. Tu jeszcze dodam, że producenci siodełek potrafią spełnić wiele oczekiwań rowerzystów i np. bez problemu kupimy trochę szersze siodełko szosowe, nie tylko standardową „deseczkę” o szerokości 135 mm, ale także wersje 150 czy 160 mm. Tak samo jest z siodełkami miejskimi – nie wszystkie muszą być szeroką, żelową kanapą. Są dostępne modele dużo węższe i jednocześnie dostosowane do bardziej wyprostowanej pozycji za do roweru miejskiegoSzerokie, grubo wyściełane siodełka, nierzadko z żelowymi wkładkami i sprężynami, zwane są popularnie „kanapami” i sprawdzają się głównie w rowerach miejskich. Jeździ się na nich w wyprostowanej pozycji i nie pokonuje się więcej niż kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów dziennie. Na dłuższe trasy tego typu szerokie, miękkie siedziska nie są dobrym rozwiązaniem. Zapadnięte w głęboką wyściółkę pośladki nie mogą efektywnie odprowadzać potu. Może to prowadzić do odparzeń i odcisków na co wpływa duża powierzchnia styku ciała z od ilu centymetrów zaczynają się szerokie siodełka? Nie ma na to jednoznacznej definicji, ale ja przyjmuję, że od ok. 20 cm. Warunkiem jest jeszcze duża miękkość Italia Flite BonnieRowery miejskie to nie tylko wygodne krążowniki, ale także stylowe i ciekawe modele typu urban. Do takich rowerów też bez problemu znajdziecie fajne siodełko, które będzie jednocześnie wygodne i niebanalne w B17Osobną kategorię stanowią skórzane siodełka typu Brooks B17, które z czasem dopasowują się w pewnym zakresie do anatomii osoby jeżdżącej na nim. Mówi się, że na początku takie siodełka nie są zbyt wygodne, ale z czasem, gdy się dopasują, można na nich przemierzać długie dystanse, bez używania spodenek z wkładką. Tego typu siodełka mogą się świetnie sprawdzić w rowerach miejskich czy do roweru górskiegoSiodełko do roweru MTB to dość szerokie pojęcie. Pominąwszy kwestie indywidualnych preferencji, to mamy przeróżne rodzaje rowerów górskich. I inne siodełko można wybrać do ścigania się w cross-country, inne do jazdy enduro, a jeszcze inne do górskiej turystyki. Kwestia czy Twoim priorytetem jest niska waga siodełka, jego wytrzymałość czy komfort jazdy na racji mniej lub bardziej pochylonej pozycji za kierownicą, siodełka do roweru górskiego nie są tak szerokie jak miejskie kanapy. Tego typu siodełka wybiera się też zazwyczaj do rowerów crossowych czy trekkingowych. Nic nie stoi na przeszkodzie aby takie siodełko zamontować także w rowerze gravelowym, fitnessowym czy typu do roweru szosowegoZ siodełkiem szosowym najbardziej kojarzy się wąska, twarda i możliwie lekka „deseczka”. I często tak jest, że jeżdżący na szosie wybierają właśnie takie siodełko, niekiedy narzekając, że jest niewygodne. Inni dodają, że „tak musi być”, a to nieprawda. Dolegliwości związane z dłuższymi trasami czy intensywną jazdą pomogą zredukować spodenki rowerowe z wkładką, albo wybór mniej radykalnego modelu siodła. Nie każdy będzie się dobrze czuł na wąskim siodełku, a szosowe modele z powodzeniem kupi się o szerokości 150 czy 160 jest także szukanie oszczędności wagowych na siodełku za wszelką cenę. Niższą masę można uzyskać stosując lżejsze pręty siodełka, ale także redukując ilość wyściółki wewnątrz niego. W pewnym momencie faktycznie można dojść do granicy, gdzie nawet spodenki z wkładką nie pozwolą zachować komfortu podczas jazdy. Moim zdaniem dla tych 50. czy 100. gramów oszczędności szkoda sobie obijać cztery litery :)Ciekawostka – na zdjęciu powyżej widzicie siodełko Fizik Antares R1, które jest dostępne w dwóch szerokościach: 141 mm i szerszej wersji 152 mm. Szersza wersja nie wygląda jak sportowa deseczka, prawda? :) A jak najbardziej nadaje się zarówno do roweru szosowego, jak i górskiego, jeżeli preferujecie tego typu szerokość. Karbonowa skorupa oraz pręty sprawiają, że siodełko waży według producenta jedynie 165 gramów. Jeszcze inną kwestią są siodełka do triathlonu czy jazdy na czas, ale w tym temacie odsyłam do tematycznych portali oraz w siodełkuSiodełko z dziurą jeszcze dziesięć lat temu potrafiło wzbudzić niemałą sensację wśród mniej rowerowych osób. Pojawiały się też żarty o załatwianiu potrzeb fizjologicznych podczas jazdy i inne, których wolałbym tu nie przytaczać ;)Siodełko Selle Italia SLR Tekno Flow – więcej dziury niż siodełka ;)Po co dziura w siodełku (niekoniecznie tak duża jak na zdjęciu powyżej)? Jedni mówią o zmniejszeniu ucisku na naczynia krwionośne i wrażliwe części naszego ciała. Inni dopasowują wielkość otworu do pozycji za kierownicą oraz naszych warunków anatomicznych, ale tym zajmują się profesjonalni bikefitterzy, którzy dysponują odpowiednim sprzętem oraz doświadczeniem. Otwór w siodełku może także wspomóc chłodzenie podczas jazdy. Czy warto kupić siodełko z dziurą? Ja na szosie/gravelu jeżdżę z takim od lat, w góralu nie mam takiego anatomicznego otworu, jedynie kanał, który biegnie przez długość siodełka. I na obu jest mi wygodnie, tak więc nie będę kategorycznie zachęcał do żadnej z siodełko – Selle Italia Man Gel Flow z trochę bardziej zachowawczą dziurą :)Dobór siodełka to kwestia bardzo indywidualna. Każdy rowerzysta ma inną budowę miednicy i inny rozstaw kości kulszowych. Nie sugerujmy się do końca opiniami znajomych czy na forach internetowych – każdy powinien dobrać coś dla siebie. Jednak zanim zaczniemy rozważać wymianę siodełka, należy zastanowić się, czy jest to uzasadnione. Jeżeli długo się nie jeździło, to normalne jest, że przez jakiś czas tyłek będzie bolał. Trzeba poczekać, aż pośladki się zahartują. Często ból czterech liter spowodowany jest też złym ustawieniem siodełka. Inną przyczyną może być też jego zużycie – jeżeli siodełko ma już swoje lata, można pomyśleć o zakupie Beverley GoodwinSiodełka polecane przez blogerów rowerowychW 2014 roku postanowiłem zapytać kilku blogerów oraz blogerek rowerowych, na jakich siodełkach jeżdżą. Myślę, że ta część będzie bardzo ciekawą lekturą i ułatwi Wam poszukiwania swojego idealnego siodełka. Może nie konkretnego modelu, ale przynajmniej pomysłu na jego rodzaj. Choć odpowiedzi pochodzą sprzed kilku lat, są w dużej mierze nadal aktualne. Oczywiście zachęcam do dzielenia się w komentarzach swoimi ulubionymi siodełkami i historiami jak udało się Wam na nie trafić. A może nadal szukacie tego idealnego? Oddaję głos blogerom :)• Piotr Strzeżysz ( – w sprawie siodełek, to chyba słabo pomogę, bo jedyne, co mogę napisać, to to, że lubię miękkie siodełka i zupełnie nie rozumiem sensu jeżdżenia na cienkich i twardych. A jakie dokładnie mam, to trudno mi teraz napisać, bo rower zostawiłem w USA i zupełnie nie wiem, co to za firma, etc. Co do nawierzchni – to jeżdżę na wszystkich (łączenie ze śniegiem), nie preferuje jednej, wszystko zależy od tego, co się trafi.• TrzecieKoło z For Fun ( – mam 2 rowery, co za tym idzie 2 siodełka: SDG Bel Air RL w rowerze MTB. Przejechane na tym siodle mam jak na razie 4500 km. Jeżdżę tylko w terenie, lasy, czasem góry, lokalne trasy downhillowe oraz typowe cross-country/enduro. Jest wyjątkowo wygodne, można na nim jeździć cały dzień. Na pewno jest też solidne i wytrzymałe, przeżyło wiele sporych wywrotek. Jedyny mankament to to, że jest dość sporych rozmiarów (patrząc przez pryzmat ekstremalnej jazdy, dla zwykłego rowerzysty może być za małe). Zdarza mi się o nie przyhaczyć wewnętrzną częścią ud na trasach, gdzie trzeba mocno i często wychodzić „dolną partią pleców” ;) nad tylne SDG Bel Air RLDrugie to WTB Devo Sport w rowerze do jazdy ekstremalnej (downhill). Tzw. deska ;) Po prostu malutkie, wąskie i krótkie, super twarde siodło. Podczas zjazdów i skoków prawie nigdy się nie siedzi, więc nie ma ono dla mnie jakiegoś wielkiego znaczenia. Jak już zdarzy mi się przysiąść, to o dziwo jest całkiem wygodnie, profil mi odpowiada. Dzięki małym rozmiarom nigdy o nie nie zahaczyłem. Było firmowo zamontowane w rowerze jak go kupowałem i nie planuję go zmieniać. Rower, jak i siodło, używane tylko w górskich Bike Parkach.• Wojtek ( – moim faworytem od lat jest Fizik Arione. W „głównym” rowerze mam założoną starszą wersję tego modelu (nie nową wersję CX, która jest wyłożona twardszą pianką – nie przepadam za „deskami” i lubię mieć odrobinę wypełnienia w siodełku). Z Arione jeżdżę wyłącznie po szosie. Za co lubię Arione? Przede wszystkim za kształt; długie, wąskie siodełko idealnie pasuje do mojej budowy ciała oraz zmian pozycji na rowerze podczas jazdy – ale to oczywiście indywidualne upodobanie, dlatego nie zarzekam się, że każdemu będzie on odpowiadał. Natomiast dość obiektywną zaletą tego modelu jest to, że siodełko ma zaprogramowaną elastyczność skorupy (Wing Flex), dzięki czemu pracuje razem z ciałem, co jest bardzo odczuwalne w czasie jazdy. Rekordowo na tym siodełku przejechałem nieco ponad 300 km w ciągu dnia, nie odczuwając przy tym choćby najmniejszego AironeJakie siodełko polecam? Przede wszystkim takie, które możemy przetestować (wielu producentów udostępnia siodełka do testów, choć możemy też po prostu pożyczyć siodełko od kolegi) lub bezpośrednio porównać do znanego nam, dobrze pasującego modelu. Sugeruję też zachowanie sporej dozy sceptycyzmu przy czytaniu opinii w internecie, czy wysłuchiwaniu opinii kolegów – nie zawsze produkt chwalony przez większość będzie odpowiedni dla nas.• Piotr Mitko ( – aktualnie jeżdżę na siodełku Accent Veno. Co można o nim powiedzieć na pewno, to że jest tanie i zarazem lekkie – 60 zł, 312 gramów. Trudno znaleźć coś równie lekkiego w tak niskiej cenie. Jak dla mnie jest wygodne. Wprawdzie nie przetestowałem wielu siodełek (miałem Kellys KBIX CRX PRO-Comp, Kellys Cognithor), ale to jest zdecydowanie najwygodniejsze z nich. Veno różni się od tych wymienionych przede wszystkim obecnością otworu, dzięki któremu nie czuję drętwienia przy długiej jeździe (jeżdżę w 99% po asfalcie na rowerze crossowym z przednim amortyzatorem). Gdybym miał kupować kolejne siodełko, taki otwór byłby pierwszą cechą, na którą zwracałbym Veno• Maciek (Na Rower) – około 70% nawierzchni po której się poruszam stanowią drogi asfaltowe lub szutry. Pozostałe 30% to błoto, piach czy ściółka leśna, a więc offroad. W rowerze szosowym mam zamontowane siodło Fizik Pave CX. W połączeniu z dobrą wkładką jazda do 200 kilometrów (około 10-11 godzin jazdy) nie jest niczym strasznym. Jest to dość twarde, wąskie i wypełnione pianką, siodło sportowe. Niestety przejechanie 100 km bez wkładki kończy się ostrym pieczeniem pośladów. Na chwilę obecną jest to moje ulubione siodło, choć znalazłem inne, które ma szanse mu zagrozić, a mianowicie: zacząłem testować siodło Selle Italia C2 Gel Flow. Zakupiłem je z myślą o rowerze górskim (wyprawowym) i tam już raczej pozostanie. Pierwsze wrażenia są bardzo dobre, jednak nie przejechałem na nim tyle, aby móc je polecić z czystym sumieniem. Jest to dość twarde, wąskie, wypełnione żelem i pokryte naturalną skórą siodło. Jeśli się nie sprawdzi, mam w planach zakup legendarnego Brooks’a B17W mieszczuchu używam starego siodła Ritchey Comp CX wypełnionego pianką i na krótkie dystanse jest w sam raz. Wcześniej używałem miękkiej kanapy, która była montowana w standardzie, jednak siodło było dla mnie za krótkie i jednocześnie za szerokie. Moja dziewczyna w rowerze trekkingowym używa siodła Selle Italia Lady Gel Flow. Siodło ma wymiary 160 mm szerokości oraz 262 mm długości (dla porównania C2 Gel Flow 136 mm szerokości oraz 276 mm długości). W połączeniu z dobrej jakości wkładką, jest naprawdę komfortowe na dystansach do 150 km. Przyjemność z jazdy bez wkładki kończy się po około 70 kilometrach (czyli jakichś 4 godzinach).• Szymon ( – na jakim siodełku jeżdżę? Na białym Selle Italia SLR. Nie wiem dokładnie który to model, na pewno to ten z karbonowymi prętami, srebrne nie pasowałby do całej bryki, którą tworzę powoli i skrupulatnie, tak żeby była jak najbardziej EuroPRO. Bo tak się składa, że jestem zwolennikiem opcji estetycznej, a nie praktycznej jak zapewne zdecydowana większość. Siodło musi być cieniutkie, niczym spoiler dodający dynamicznego wyglądu, musi być białe, bo nie ma bardziej EuroPRO koloru. Pewnie gdybym stawiał na wygodę, wybrałbym jakiś model Speca. Ale nie wybrałem i jakoś wcale specjalnie nie cierpię z powodu dosiadania Selle Italia SLR• Rafał (Wciąż w drodze) – przerobiłem sporo siodełek przez 9 lat swojej jazdy. Aktualnie jeżdżę na San Marco Blaze o szerokości 145 mm. Przejechałem na nim prawie 3000 km w czasie swojej ostatniej wyprawy rowerowej „Czarne->Bałtyckie 2013” i nie miałem najmniejszych problemów z siedzeniem. Do tego używałem prostych spodenek 4F z prostą wkładką z Coolmaxu. O higienę nie dbałem specjalnie, a na pewno nie stosowałem żadnych maści czy kremów. Jeździliśmy typowo po Marco BlazeW zeszłym roku w Alpach miałem Selle Royal Mach. Przejechałem wtedy 2000 km zdecydowanie w terenie. Również nie miałem problemów z siedzeniem. Ponownie żadnych maści, wielkiego dbania o higienę i spodenki jeszcze prostsze niż na Czarnym-> Bałtyckim (miałem wtedy dwie pary jakby wewnętrznych majtek z pampersem, z luźnych szortów z Decathlona z „serii niebieskiej”). Obie propozycje są dla mnie świetne. Jednak aktualnie wybieram Blaze, wolę jednak mniej wyściełania. Blaze byłoby idealne gdyby miało jeszcze dziurę…• Agnieszka – moje ulubione siodełko znalazło się razem z rowerem Scott SUB. Wcześniej miałam albo zbyt małe siodełko lub zbyt miękkie (typowe damskie żelowe), które o ile dawało komfort siedzenia o tyle przy dłuższych trasach i dość wysokiej temperaturze latem, powodowało nieprzyjemne przegrzanie. Scott w serii SUB zastosował konstrukcyjnie proste siodełko, bez dziurek, dodatkowej wentylacji czy żelu. Ale kształt i powierzchnia jest wg mnie optymalna i bardzo dobrze sprawdza się na co dzień i na dłuższych wyjazdach. Nie jest to tylko moja opinia, ale też mojego męża, który już wcześniej chwalił sobie takie samo siodełko.• Marek Masalski (Trasy Masy) – posiadam żelowe siodełko Selle Royal Lookin Moderate. Nie jest to oryginalne siodło montowane w rowerze Centurion Back Fire 500. Fabrycznie montowane siodło Centurion Comp, było zbyt twarde oraz wąskie i kompletnie nie nadawało się na dłuższe wyjazdy. Kupując swój rower prawie 4 lata temu nie zdawałem sprawy, że będę wypuszczać się tak daleko. Siodełko wg mnie sprawuje się całkiem dobrze. Na dłuższe wyprawy nie zakładam pampersa. Po całym dniu czuć lekki dyskomfort (100-150 km), jednak na drugi dzień dolegliwości są praktycznie nieodczuwalne, czego nie mogę powiedzieć o poprzednim siodle. Ból dało się odczuć nawet parę dni się głównie po utwardzonych drogach tempem turystycznym ok. 22-25 km/h, pokonuję od 70 km do 150 km dziennie, raz zdarzyło mi się przejechać 190 km. Nawet po takim odcinku siodło sprawdziło się dobrze. Przypuszczam, że gdybym jechał ze starym siodłem, byłoby to masakryczne przeżycie ;) Siodło mam 2 sezony, przejechało ze mną około 8 tysięcy kilometrów. W tym czasie rower zaliczył niejeden kontakt z ziemią. Wytrzymałość siodła jest na dobrym Royal Lookin Moderate• Łukasz Przechodzeń (Rowerowe Porady) – przez dobrych kilka lat jeździłem na San Marco SKN (tej tańszej wersji ważącej 260 gramów). Kosztowało mnie około 70 złotych, a kształtem przypominało serię Aspide, dziesięciokrotnie droższą :) Jeździło się na nim całkiem wygodnie jak na taką „deseczkę”, jest dość szerokie i dobrze podpiera to co ma podpierać. Istotne jest też wycięcie odciążające wrażliwe części ciała. Na krótszych dystansach jeździłem na nim bez „pieluchy”, powyżej 150 kilometrów dziennie wolałem jednak założyć rowerowe Italia Man Gel FlowNiestety musiałem je wymienić i chętnie kupiłbym je jeszcze raz, niestety nie jest już produkowane. Jest nadal w bardzo dobrym stanie jeżeli chodzi o poszycie, ale niestety wypełnienie „zbiło się” i siodełko zrobiło się bardzo niewygodne. Ale po tylu latach miało prawo. Następcą mojego SKN-a zostało siodełko Selle Italia Man Gel Flow, którego test znajdziecie na 2022: Jeżdżę obecnie na drugiej sztuce Man Gel Flow’a. Pierwsze nadal świetnie się trzyma i dzielnie służy w rowerze Moniki, jednak wypełnienie trochę się zbiło po tylu latach i kilometrach. Na dystansach rzędu kilkudziesięciu kilometrów nadal daje sobie świetnie radę, na dłuższych już trochę mniej. Dlatego kupiłem identyczne i chociażby po przejechaniu ultramaratonu Pierścień Tysiąca Jezior (625 km) mogę je polecić. Oczywiście po drodze nie obyło się bez coraz częstszego smarowania Sudocremem, niemniej do samej mety nie miałem problemu aby usiedzieć na siodełku :) Moje siodełko jest pokryte skórą (sam nie wiem czy naturalną czy sztuczną) i ta wersja nie jest już produkowana. Od pewnego czasu Man Gel Flow jest pokryte Fibra-Tekiem czyli sztucznym materiałem. Nie wiem jak się sprawdza w praktyce. #1 johnny_pl Użytkownik 167 postów Napisano 07 marzec 2017 - 20:06 Witam, przepraszam z góry za nieco przydługi post, ale pomyślałem, że moja krótka historia może się kiedyś komuś przydać. Dotychczas moim największym problemem związanym z kolarstwem było znalezienie czasu na jego uprawianie, przy uwzględnieniu odpowiedniej równowagi życia rodzinnego i zawodowego. Niestety, to był / jest śmieszny problem, w porównaniu z tym, co mam teraz. Dwa tygodnie temu nagle poczułem się źle w pracy - zmęczenie, osłabienie, gorączka, bóle stawów. Wziąłem wolne i myślałem, że to przeleżę. Po objawach sądziłem, że to grypa, tym bardziej, że po 3 dniach zaczęło przechodzić i poczułem się lepiej. Niestety, po kolejnych 2 dniach rano krew w moczu, więc popędziłem do lekarza (internisty). Tam badanie moczu, krwi, USG i diagnoza: zapalenie pęcherza i prostaty, 3 tygodnie antybiozy. Zalecenia: nie przeforsowywać się i jakieś 2 tygodnie pauzy od roweru. Dodam, że oprócz tego nie cierpiałem i nie cierpię na żadne dolegliwości w okolicy prostaty i pęcherze - nic mnie nie boli, nic mnie nie uciska, nic mnie nie piecze przy oddawaniu moczu itd. Fizycznie czuję się bardzo dobrze. Trochę mnie to zbiło z pantałyku, ale sądziłem, że to po prostu wyleczę. Byłem bardzo niezadowolony z antybiotyku, jaki dostałem (Cyprofloksacyna). Choć sam u siebie nie zaobserowałem żadnych efektów ubocznych, sporo złego słyszy się i czyta o lekach z grupy fluorochinolonów (z punktu widzenia ludzi uprawiających sport najgorsze jest zagrożenie kłopotami ze ścięgnami achillesa). Dlatego po odbyciu połowy kuracji udałem się do urologa, aby zobaczyć, jak to wszystko wygląda i żeby dał mi jakiś inny antybiotyk (z wykonanego antybiogramu wynikało, że bakteria, którą mam w moczu jest wrażliwa na co najmniej kilkanaście różnych antybiotyków, więc wybór jest). Urolog wprawdzie bez żadnego problemu dał mi inny antybiotyk, ale reszta nie była już tak fajna. Stwierdził, że moja prostata wygląda wręcz na chronicznie powiększoną i że obecne zapalenie wynika zapewne z jakiegoś okresowego obniżenia odporności lub przeforsowania organizmu i że może to nawracać. Najgorsze, że kazał przyjść za 3 tygodnie do kontroli i zakazał w tym czasie jazdy na rowerze. Również w perspektywie późniejszej jazdy kręcił nosem. W pierwszej chwili byłem załamany, ale szybko doszedłem do wniosku, że to jakiś absurd, żebym miał rezygnować z jazdy na rowerze w sytuacji, kiedy nie mam nawet najmniejszych dolegliwości bólowych, ani nawet lekkiego choćby dyskomfortu w okolicy krocza. Jednak traktując sprawę poważnie zacząłem się zastanawiać nad zmianą siodełka w obu rowerach (szosa i MTB). Pogooglowałem trochę i generalnie nasuwają się następujące rozwiązania: - siodełka "normalne" ale z "dziurą", czyli np. Selle Italia Superflow ( - siodełka z nosem do dołu i jeszcze większą dziurą, czyli np. Selle SMP Hybrid RR ( - siodełka bez "nosa", aczkolwiek popularne zwł. wśród triathlonistów, czyli ogólnie modele ISM (np. Widziałem, że na forum są osoby używające siodełek ISM. Czy trudno jest się do nich przyzwyczaić? Czy rzeczywiście nacisk na krocze jest zdecydowanie zmniejszony w porównaniu do tradycyjnych siodełek? Czy trudno je ustawić? Chciałbym przy okazji zrobić generalny bike-fitting, ale nie mam pojęcia, jakimi kryteriami mam się kierować przy wyborze sklepu/serwisu, gdzie to zrobić. W chwili obecnej najważniejsze dla mnie jest oczywiście siodełko. Słyszałem, że istnieją jakieś rozwiązania typu specjalna podkładka, która podczas bike fittingu mierzy siłę nacisku poszczególnych obszarów ciała na siodełko? Wreszcie ostatnie pytanie, czy są tutaj użytkownicy mający problemy z prostatą i jeśli tak, to czy mogliby podzielić się swoimi doświadczeniami odnośnie jazdy na rowerze? Pozdrawiam Johnny #2 Gosc_Bullet_* Gosc_Bullet_* Gość Napisano 07 marzec 2017 - 21:04 Nie mam problemów z prostatą, ale swojego czasu miałem problemy związane z siodłem: ogólne osłabienie, problemy z oddawaniem moczu. Poszedłem do urologa, okazało się, że miał też specjalizację z medycyny sportowej. Kazał mi wywalić twardą deskę, a kupić dobre siodło z otworem anatomicznym. Od dekady stosuję selle italia flite, problemy nigdy się nie powtórzyły. #3 Gosc_sztein_* Gosc_sztein_* Gość Napisano 08 marzec 2017 - 10:47 Zamieniłem ostatnio siodełko fabryczne giant na Siodło Prologo Scratch Pro Nack( 134mm ) i jestem zadowolony , jestem 40+ najlepiej wziąć testowe i sprawdzić ps. o te sprawy dbać trzeba !!! zdrowia życzę i pozdrawiam. , #4 Gosc_kociol_* Gosc_kociol_* Gość Napisano 08 marzec 2017 - 11:44 Jeśli nie jesteś zawodowcem odpuść sobie Bike fitting szkoda kasy. Fitter nie ustawia roweru żeby Ci było wygodnie tylko żeby uzyskać najefektywniejsza pozycje która oszczędzi 'waty' a to raczej nie idzie z wygoda tym bardziej jeśli juz masz z czym tam problem. Należy samemu szukać złotego środka-wygody. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk #5 Gosc_kociol_* Gosc_kociol_* Gość Napisano 08 marzec 2017 - 11:46 Lub udać sie do osteopaty/fizjoterapeuty z którym przedyskutujesz bóle/problemy o wtedy będziesz wiedział jakiej pozycji szukać a jakiej unikać co Ci szkodzi. Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk #6 Użytkownik 182 postów SkądGolub - Dobrzyń Napisano 08 marzec 2017 - 12:01 Jeśli szukasz krótkiego siodełka z dużą dziurą, które nie będzie powodować ucisku okolic prostaty/krocza, a do tego dającego super podparcie i rzekomo stworzonego też do agresywnej jazdy (fakt wygodnie siedzi się tyłkiem i pracują same nogi bez bujania), to polecam specialized power comp, a jak fundusze pozwalają to lżejsze power pro lub s-works power (cena powala). Sam używam od przeszło roku, bo mi wyszło na bike fittingu, że miałem za wąskie siodło, a że było to u Kwiatkowskiego w Toruniu, który handluje specami i trekami, to mi takie zaproponował i to był strzał w dziesiątkę. Fakt, gryzie się trochę rower giant z siodełkiem speca, ale tyłek i okolice krocza są wdzięczne Taka luźna propozycja do rozważenia i może przymierzenia się do siodełka szosowego, choć krótkiego i trochę nietypowego jak dla tego rodzaju roweru. Przynajmniej nie będziesz się z niego zsuwał i siedział na czubku przy mocniejszym zaciągu i jechaniu w trupa, jak ma to u większości miejsce. Według sprzedawcy, Michał Gołaś też na takim śmigał (na pewno wersja s-works, a nie jak ja power comp), i był zadowolony. muzycom lubi to #7 Użytkownik 182 postów SkądGolub - Dobrzyń Napisano 08 marzec 2017 - 12:05 Z kolegą Kociol, to się nie zgodzę odnośnie fittingu, bo chyba nie był u dobrego fachowca (on Cię pyta jakie masz cele i co chcesz osiągnąć, a nie ustawia zaraz jak zawodowca). Właśnie ustawi Cię, żeby było wygodnie, zmierzy fachowo rozstaw kości kulszowych, a jak masz wygodnie, to też wtedy waty nie uciekają. mess lubi to #8 superfrog superfrog Użytkownik 143 postów Napisano 16 marzec 2017 - 05:27 Z kolegą Kocioł też się nie zgodzę. Fitter ustawi jak sobie życzysz. Im dłuższe jazdy, tym bardziej liczy się komfort. Siodelko też dobierze właściwe, zazwyczaj można wziąć jakieś na na ISM od ponad pół roku i polecam. Zazwyczaj wymaga innej pozycji na rowerze, nie siedzi się na kościach kulszowych, przynajmniej z natomiast założsz zbyt grubą wkładkę, ucisk się pojawi, pewnie mniejszy niż na tradycyjnym siodełku. #9 johnny_pl johnny_pl Użytkownik 167 postów Napisano 22 marzec 2017 - 07:57 Dziękuję wszystkim za odpowiedzi i porady. Wczoraj zrobiłem analizę siodełka (badany jest rozkład sił nacisku przy pomocy specjalnego pokrowca z czujnikami zakładanego na siodełko), przetestowałem w ten sposób chyba z 8 różnych modeli, w tym Selle SMP Well (wcześniej Hell), Selle Italia SLR Flow, oraz kilka modeli Specialized. Ostatecznie wybrałem Specialized Phenom Comp Gel o szerokości 143 mm, siodełko jest niby teoretycznie deklarowane jako przeznaczone do MTB, ale najlepiej mi się na nim siedziało, a i rozkład sił nacisku wydawał się najbardziej korzystny. Oprócz tego dokonałem też korekty w pozycji na rowerze, okazało się (co zresztą przypuszczałem), że poprzednio miałem siodełko o wiele za wysoko. Zobaczymy, jak się będzie jeździło, w razie czego do miesiąca mogę w tym sklepie wymienić siodełko na inne. Jaca911 lubi to #10 morning bell morning bell Użytkownik 101 postów SkądBielsko-Biała Napisano 03 kwiecień 2017 - 20:50 johnny_pl, wiem co czujesz w związku z zapaleniem prostaty, mnie niestety dopadło to samo. Smigam od pięciu sezonów na ostro i wydaje się, że to byłoby na tyle. Choroba jest poważna. Nie wiadomo co ją powoduje. Dobra rada. Nie czytaj polskich forów na ten temat. Szukaj na amerykańskich, zdecydowanie więcej się dowiesz, oni mają dużo leszy system i doświadczenie kliniczne w leczeniu tego gówna. Gdybyś zdecydował się mimo to jeździć, choć z ostrożności lepiej nie próbować w ostrym stanie zapalnym, bo może być niewesoło, to pamiętaj o mega skrupulatnym rozciąganiu całego ciała (szczególnie dna miednicy), włakowaniu, suplementacji ukierunkowanej na prostatę, dużej ilości spacerów lub lekkich joggingów (w celu poprawy ukrwienia narządów w miedincy, które to ukrwienie może zaburzać kolarstwo). Ja leczę się już pół roku i lipa... #11 przegibek przegibek Użytkownik 256 postów Napisano 04 kwiecień 2017 - 06:57 Choroba jest poważna. Nie wiadomo co ją powoduje. Ty warto doprecyzować że nie wiadomo co powoduje _niebakteryjne_ zapalenie prostaty. Bo bakteryjne - wiadomo, bakterie Pierwszym krokiem w badaniu powinno być dokładne rozpoznanie która z tych dwóch dolegliwości nas dręczy. Bakteryjne leczy się antybiotykami - tu z kolei jest problem, bo antybiotyki słabo penetrują prostatę. Zapalenie niebakteryjne - no właśnie... tu to nie wiadomo o co chodzi. Ale zdecydowanie polecane są masaże prostaty - 2 razy w tygodniu przez kilka tygodni. Jak ktoś przeżył badanie per rectum (zupełnie naturalne przy tym schorzeniu), to i masaż go nie przestraszy. #12 johnny_pl johnny_pl Użytkownik 167 postów Napisano 04 kwiecień 2017 - 07:24 W moim przypadku było to ostre bakteryjne zapalenie prostaty, które udało się wyleczyć 20-dniową antybiotykoterapią (10 dni cyprofloksacyna + 10 dni TMP-SMX - zmiana antybiotyku na moje żądanie) - tydzień temu miałem wizytę kontrolną i mocz już jest jałowy, żadnych dolegliwości subiektywnych także nie odczuwam, poziom PSA także spadł do odpowiednio niskiej wartości. Jednak -> lekarz twierdzi, że prostatę mam lekko powiększoną, a i wykres siły strumienia moczu (miałem robioną uroflowmetrię) nie jest idealny. Dlatego muszę brać alfa-bloker, który ma rzekomo zmniejszać napięcie mięśni w "tamtym obszarze". Mam kontrolę za 6 miesięcy. Zatem konkluzja jest taka, że ostre zapalenie zwalczyłem, ale generalnie problem pozostał i trzeba go monitorować. Na razie wróciłem do jeżdżenia i na nic się nie uskarżam. Z tym, że przeplatam jeżdżenie bieganiem (ale nie jest to dla mnie duży problem, bo już wcześniej dość dużo biegałem i zazwyczaj w sezonie jesienno-zimowym sporo biegam). Bieganie nie daje takiej frajdy, jak jazda na rowerze, ale dla mnie jest dość dobrym sposobem na odbudowywanie dyspozycji fizycznej. Zastanawiam się, czy alfa-bloker może mieć negatywny wpływ na formę, ale nigdzie nie znalazłem żadnych konkretnych informacji na ten temat. Moim pierwszym aktywnościom po ponad 4-tygodniowej przerwie towarzyszyło poczucie słabości i drastycznego spadku formy (zwłaszcza na podjazdach), ale powoli jest coraz lepiej. Teraz już wiem, że ciężko w takim przypadku uogólniać i dawać porady, bo, jak wspomniano wyżej, są różne typy dolegliwości związanych z prostatą (zapalenia ostre bakteryjne, chroniczne bakteryjne/niebakteryjne, atypowe), różni ludzie reagują inaczej i na inne aspekty się uskarżają (mnie np, w ogóle nic nie bolało, ani nie miałem żadnego uczucia pieczenia itd.). Faktem jest, że człowiek nabiera pokory w myśl przysłowia "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz". To też trochę w nawiązaniu do innego wątku na tym forum, odnośnie połączenia treningów z wymagającą pracą czy życiem rodzinnym. astronom lubi to #13 Gosc_kuba123_* Gosc_kuba123_* Gość Napisano 26 maj 2017 - 21:48 stosujesz jakies suplementty? przy łagodnym przeroscie prostaty daja dobre efekty #14 johnny_pl johnny_pl Użytkownik 167 postów Napisano 26 maj 2017 - 21:58 Oprócz alfa-blokera biorę także tabletki z ekstraktu z palmy sabałowej (SabCaps), ale szczerze mówiąc nie wiem, czy to cokolwiek daje, a generalnie kwestia skuteczności tego typu preparatów jest dyskusyjna. No ale sam urolog mi to dał, więc biorę. W każdym razie - odpukać - nie mam żadnych dolegliwości, a i forma ostatnio nawet dopisuje (oczywiście jak na moje skromne możliwości).Wysłane z mojego Moto G (5) przy użyciu Tapatalka Rower bez pedałów – na co zwrócić uwagę przy wyborze? W ostatnich latach w parkach, na placach zabaw i ścieżkach rowerowych coraz częściej widzimy pojazdy, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak rowery, ale czegoś im brakuje. Pedałów! Dlaczego? Bo małe dzieci po prostu ich nie potrzebują. Tylko przeszkadzają w nauce jazdy i powodują, że jest dużo trudniejsza. Już same próby hamowania za pomocą pedałów wprowadzają zamęt i dziecko nie wie, czy ma pedałować do przodu czy do tyłu…Na rowerku bez pedałów jest o wiele prościej – malec ma stały kontakt z podłożem i kiedy chce, podpiera się czy zwalnia nóżkami. Dzięki temu czuje się bardziej pewnie. Chętniej też uczestniczy w rodzinnych spacerach. Bez uczucia zmęczenia przemierza znacznie większe odległości, nawet po nierównym terenie. Na takim rowerku żadna górka nie jest dla niego przeszkodą, z łatwością ją bez pedałów to prawdziwa rewolucja w sposobie nauki jazdy – dzięki niemu już nawet dwuletnie dzieci nauczą się utrzymywania równowagi. Samodzielnie i intuicyjnie! Nie trzeba już ich przytrzymywać czy popychać. A przede wszystkim nie trzeba już ich stresować! Poradzą sobie same bez waszej pomocy. Najpierw zaczną powoli „chodzić”, a wkrótce biegać. Będą jeździć nie zdając sobie sprawy, że właśnie podniosły obie nóżki i trzymają równowagę! Później, w wieku pięciu lat, zmienią rowerek biegowy na klasyczny z pedałami, ale już bez potrzeby montowania bocznych wybieramy rower dla malucha, rzadko kiedy zdajemy sobie z sprawę z tego, że zwykły rower z pedałami jest aż trzykrotnie cięższy niż rowerek biegowy. Tymczasem waga roweru jest jedną z najistotniejszych cech. Często opiekunowie (wierząc, że dają sprawdzony i bezpieczny rower) wciąż prezentują dzieciom klasyczny, ciężki model z pedałami i bocznymi kółkami. Dwuletnie czy trzyletnie dziecko najczęściej nie jest w stanie ani go udźwignąć, ani na nim pedałować. I tak cała radość z nowego i przecież drogiego prezentu pryska a malec omija go szerokim łukiem… I nic dziwnego – chyba nikt nie byłby w stanie jeździć na rowerze, który waży prawie tyle, co rowerzysta. Jak więc wybrać dobry rowerek biegowy? Co decyduje o tym, że będzie on bezpieczny? Przede wszystkim musi mieć hamulec ręczny z mechanizmem montowanym na tylnym kole. Dwuletnie dziecko jeździ wolno, więc hamuje nóżkami. Ale trzy-, cztero- lub pięcioletnie osiąga prędkość, przy której takie hamowanie jest niewystarczające. Wybór rowerka bez hamulca jest bardzo krótkowzroczny. Poza tym, umiejętność użycia hamulca przyda się dziecku też później po zmianie też uwagę na minimalną wysokość siodełka, aby zakup nie powędrował zaraz do garażu, czekając aż dziecko do niego podrośnie. Posadźcie malca na siodełku i sprawdźcie, czy nóżki całymi stopkami (nie tylko paluszkami) opierają się o podłoże. Wtedy maluch będzie nie tylko pewniej się czuł, ale będzie też bezpiecznie się odpychać i hamować nóżkami. Ważny jest też kształt siodełka. Powinno przypominać siodło jeździeckie, z którego maluch nie będzie się ześlizgiwał przy zjeżdżaniu z górek. Normalne rowerowe siodełko jest odpowiednie tylko dla rowerów z pedałami, gdzie dziecko opiera się o pedały. Do dokładnego ustawienia wysokości siodełka idealna jest płynna regulacja bez wywierconych już wcześniej otworów, które narzucają możliwe wysokości. Mało tego – jeśli macie więcej dzieci pomiędzy 2 a 5 lat, regulacja bez potrzeby użycia narzędzi będzie dużym ułatwieniem w szybkim dopasowaniu wysokości dla każdego z pociechy z pewnością będą codziennie sprawdzać trwałość nowego pojazdu… Dlatego zobaczcie najpierw, jak wykonany jest rowerek, aby jemu i przede wszystkim dziecku te nowe przygody nie zaszkodziły. Rama rowerka powinna być wytrzymała – musi przetrwać wszystkie upadki, zderzenia, rzucanie czy pozostawienie na deszczu. Poza tym rowerek biegowy nie może mieć żadnych ostrych krawędzi, wystających drutów czy śrub, które mogłyby zranić dziecko podczas zabawy. Popatrzcie również, jak skonstruowana jest kierownica – najlepiej, jeśli nie można jej obrócić. Ograniczony kąt skrętu pomoże maluchom w nauce, ułatwiając utrzymać kierunek jazdy. I jeszcze jeden obowiązkowy element – kask. Dla malca rowerek i kask to nierozłączny zestaw! Ale mały rowerzysta musi być także dobrze widoczny. Kolorowe ubranka dla dzieci są pomocne, jednak odblaskowe elementy zdecydowanie lepiej spełniają to zadanie.

rower bez siodełka śmieszne